devon aoki

devon aoki

środa, 24 sierpnia 2016

BOXOWANIE Z CZERWCEM i LIPCEM: ASIAN BOX #2 , NATURALNIE Z PUDEŁKA , PRETTY BOX , DREAM BOX, FIT LOVE BOX

Wiecie ile pisałam tego posta? Prawie 3 miesiące - normalnie rekord. Oczywiście w negatywnym tego słowa znaczeniu - rekord to był , ale LENISTWA!

Sierpień niebawem będzie chylić się ku upadkowi a ja mam wrażenie, że czas się jakoś zatrzymał i ciągle jest czerwiec. Wyrywając się na wakacje z rutyny codzienności mam wrażenie, że wróciłam z innego wymiaru i czasoprzestrzeń uległa jakiemuś załamaniu ;p <CO JA TUTAJ ROBIĘ UUUUUUU> . Mam milion pomysłów na minutę tylko czasu na realizację brak więc dzisiaj zdeczka <PRZETERMINOWANY> post  , który niestety ale nie będzie trącić świeżością xD , a lekkim śmierdzącym serkiem ;p ( podobno im serek bardziej trąci tym lepszy ;p ), żeby termin przydatności do użytku nie przerażał postanowiłam dodać tu również sweet focie boxów z lipca :) 

Kolekcja moich boxów jet dość pokaźna, a z uwagi na otrzymaną całkiem sporą ilość boxów, od Was no i Letnią Paczkę od Terri i Candymony :* i inne paczki co przyszły ze świata dostaną ode mnie swój post ^^ xD Nie będę czarować  - jestem typem małej dziewczynki co kocha otwierać paczuszki ;p 

W czerwcu pretty box był sygnowany inspiracją Daily life by M. czyli totalnej boxiary - szczerze mówiąc jak chcę pooglądać zawartość boxów to skikam na jej youtuba :D hihi. Autorka słynie z tego, że nie zostawia suchej nitki na boxie jeżeli jej się nie podoba :D Lubię ją również za to, że SAMA sponsoruje swoje boxy :) .  Przy natłoku blogerskich współprac zdarza się to aktualnie rzadko :)

W jej boxie zauroczyła mnie przede wszystkim maska do włosów planeta organica - black moroccan , która wyglądała jak totalne gloniszcze :D - naprawdę myślałam , że nakładam na włosy jakiś szlam :D , który pachniał trawą cytrynową, ale totalnie nie mogłam odmówić tej masce SKUTECZNOŚCI ! . Pięknie do zestawu pachniał żel pod prysznic z tej firmy, przypadł mi do gustu za pompeczkę ;p . Produkty Banii Agafii to jest już sprawa kultowa wśród blogerek i powiem szczerze, że też je polubiłam za to, że mają przede wszystkim takie akuratne objętości na wypróbowanie :D . Toniki i hydrolaty różane ostatnio hity pielęgnacyjne i wcale się temu nie dziwię ;p - <też chcę być piękna jak kwiat róży tylko łeb mam za duży> hahaha :p . Dużym szokiem smakowym , ale w wersji <MNIAM MNIAM> był dla mnie napój o smaku marakui . Jedynym kosmetykiem, który jakoś nie przypadł mi w tym pudełku do gustu to żel do mycia twarzy - no nie wiem, chyba jestem za mocno rozpuszczona Azjatykami :D. 

Całość w mojej ocenie - jak najbardziej na tak :)

Bardzo polubiłam się z Naturalnie z Pudełka :). Musicie wiedzieć, że choć nie jestem z tych co czytają składy i interesują się naturalnymi kosmetykami to jednak podoba mi się to pudełko. Lubię je za piękne minimalistyczne opakowanie i przemyślaną zawartość :) . W czerwcu był balsam do włosów już zdenkowany, choć niezbyt udany , hydrolat różany , maseczka Bańki i mineralny korektor pixie. 


Asian Box #2 Zaskoczył i to in plus. Autorzy mocno sobie wzięli do serca sugestię z poprzedniej edycji i w tej muszę powiedzieć , że wszystko grało :) . Wiele osób czepiało się, że praktycznie wszystko jest z Holika Holika , ale Kochane Panie nie oszukujmy się ile z Was miało do czynienia z produktami tej firmy? 


Prześliczny krem BB i Puder z serii Sweet Cotton w kawai opakowaniach to coś co bardzo lubię :D . Przepięknie słodko pachną :D hahaha . Puder ma maluteńkie opakowanko przez co dla mnie jest jeszcze bardziej uroczy :D taki mały słodziaczek :D

Krem do rąk to nie jest taki klasyczny krem , który można dostać  u nas - u nas się przyjęło, że krem musi być ogromniasty :D a ten tutaj bardziej przypomina farbkę :)


Pepero white cookie zjadłam aż mi się uszy trzęsły :D szamałam :D a jakże - PRZEPYSZNE :D . Nowy Holikowy Mask Sheet chciałam poznać więc bardzo się cieszę, że wpadł w moje łapki ^^)


I na koniec jeden z Azjatyckich dziwaków czyli Golden Monkey Glamour Lip :D to trzeba poczuć na ustach hahaha :D . Próbka tintu jest MEGA upigmentowana :D . Herbatka była mocna :D


Dream Box w czerwcu jakoś ... Tyłka nie urwał. Był poprawny. I to mocno. Bardzo dobry szampon Planeta Organica , bambusowy żel Harmonique , śmierdziuch pod pachę Born Bio ( a feeeeee!!!!), Winogronowe Puffins , krem z zielonej herbaty i plakat, który wykorzystałam do czegoś innego.


Fitlovebox za każdym razem imponuje mi swoją zawartością. W ogóle przed chwilą odkryłam, że własnie skończył mi się pakiet... DRAMAT! I co ja teraz bidna pocznę ? Heeę? hahaha:D

Z całego boxa powiem szczerze, że najbardziej zachwyciła mnie ta gruboziarnista sól - jakiś czas temu zajarana promo w lidlu kupiłam 2 młynki z myślą o pieprzu i soli . O ile z pieprzem nie było problemu to niestety, ale soli nie znalałam - jak widać potrzeba matką wynalazku :p.
Ksylitolu jeszcze nie szamałam dlatego pora zobaczyć jak ten nektar smakuje ;p . Orzechy brazylijskie pochłonęłam od razu - uwielbiam orzechy :D , choć wiem, że tłuste ;p hihi. RICE&MORE to ciekawa smakowa mieszanka ryżu i przypraw - interesująca alternatywa dlatego, że ryż ciężko przyprawić dobrze. No i herbata - bardzo lubię herbatę i piję jej sporo - nie cierpię kawy . Tak jestem dziwna :D.


Tak jak mówiłam - Naturalnie z pudełka bardzo przypadło mi do gustu ;p . Dlatego NAWET się wysiliłam ;p hahaha i obfociłam zawartość lipcowego pudełka ;). Tak jakoś się złożyło, że w lipcu wykupiłam nowy pakiet i dostałam w gratisie CZARNĄ pastę do zębów :D Wiecie jakie to dziwne uczucie myć zęby WYBIELAJĄCĄ CZARNĄ pastą do zębów? Toć to się trzyma ni ładu ni składu :D hahaha , a reakcja mojego MENŻA? BEZCENNA HAHAH ( nawiasem mówiąc to jego ulubiona pasta :D 


To maleństwo to puder transparentny z PIXIE - mam suchą skórę i jeszcze bardziej przesuszające pudry  nie są moimi przyjaciółmi , ale mimo to jakoś podobało mi się, że jest w pudełku ;p


Pędzel do korektora z PIXIE był szczerze mówiąc produktem, który mnie przekonał. Jestem pędzlo-łakoma ;p Nie mam ich za wiele w składzie to lubię je gromadzić ;p.


Serum z witaminą E też mega mi się podobał - o ile jest naprawdę dużo serów z witaminą C o tyle jej siostra bliźniaczka E jest traktowana totalnie po macoszemu, a SZKODA!


Dobra ... Pretty Boxa w Lipcu kupiłam tylko dlatego, że wiedziałam, że będzie coś z Mizona ;p . Troszkę, zasmuciłam się, że jest to krem pod oczy , który już w swej kolekcji mam ;p , no ale od przybytku głowa nie boli hahaha :D . Zapewne wiele osób bardzo zaciekawiło serum z maryśką, ale jak dla mnie jakoś tyłka nie urwało ;p . Mamy tu też czerwoną glinkę i serum z witaminą C.


Dream box w lipcu... Nie podobał mi się. No nie wiem... Osobiście fanką kryminałów nie jestem. Lubię  fantasy i sc-fi :D , nie kryminały przeczytałam naprawdę kilka wybitnych w swojej czytelniczej karierze, ale ten jakoś wydawał mi się już po opisie - standardowy. Jeżeli chcecie przeczytać NAPRAWDĘ DOBRY kryminał z duża nutą psychologii w stylu " THE RING" polecam książki Natsuo Kirino , zwłaszcza " Groteskę" i "Wyspę Tokio" :D . Emulsja z SPF 15 i bez filtra UVA budzi we mnie śmiech ... Same rozumiecie jestem przyzwyczajona, że każdy szanujący się krem BB zaczyna się od SPF 25 i PA++ :p. Fluid do ciała to coś kompletnie nie dla mnie. W najnowszym wyzwaniu trusted cosmetics są kosmetyki do pielęgnacji ciała i cioteczka Interendo gwarantuje szybki post xD i to nie jest ironia - nie znoszę maseł i balsamów, totalnie tego nie używam. Najciekawszy okazał się fito lód do mycia twarzy ,ale skrzydełka mi opadły kiedy zauważyłam ,że najpierw trzeba go zamrozić xD Wyobrażacie sobie codziennie rano na ślepaka latać najpierw do lodówki zamiast do łazienki? Nie? No właśnie.



Całość zamyka mój ostatni fitlovebox . Chyba jakiś włoski był ten box, bo kupa makaronu była ;p hahaha. Totalny odjazd - syrop daktylowy, moja mama ciągle go podżera i cały czas twierdzi, że to syrop klonowy xD. Liofilizowane owoce to mój przysmak ;p Ostatnio ciągle szamam tego typu produkty są przepyszne jestem typem łakomczucha i takie smaczne cuś naprawdę wynagradza mi czekoladkę ;p ( choć i od niej nie stronię xD ) . Krem z kasztanów jadanych był dziwny... Wyglądał jak budyń i trochę smakował jak budyń xD tyle że z kasztanów ;p No i czarnuszka. To maleństwo ma bardzo specyficzny pierny smak , który nadaje potrawom niepowtarzalny charakter :) - mniam mniam :D


Mam gdzieś jeszcze nowe naturalnie z pudełka , ale byłam taka leniwa, że jeszcze nie zrobiłam zdjęć xD

LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

sobota, 20 sierpnia 2016

OPRÓŻNIAMY NASZE KOSMETYCZKI #3 KOSMETYKI DO MAKIJAŻU - czyli jedno wielkie KAWAI


Czasem trzeba spojrzeć krytycznie na siebie ;p . Czasem trzeba spojrzeć krytycznie na kosmetyczkę.... Przyglądam się krytycznie na jedno i drugie i samej mi się śmiać chcę xD . Mam kosmetyczkę podobną do 6-latki xD hahahahahahahahaha . No co ... Lubię ładne rzeczy ;p Kłamać nie będę . No dobra lubię ładne i infantylne  im więcej <SWEETaśne> tym bardziej sikam po nogach i jeszcze bardziej muszęęęęę je mieć;p . Taka jakaś ciągle jestem wewnętrznie niedopieszczona dziewczynka :p . Lubię też rzeczy eleganckie. Kobiece. Femme Fatale ;) Koty to w końcu drapieżniki są ;p Mrauuu... 

Jeny... Połączenie <KAWAI> i <FAMME FATALE> ? Strach się bać xD.

Dużo z tego co tu będzie już pokazywałam. Kolorówka to coś czego się RACZEJ nie zużywa. To się gromadzi. To lubi narastać i przyrastać jak centymetry w biodrach ( niestety nie w staniku xD ) . Zwłaszcza jeżeli jesteście takim typem jak ja - kolekcjonerka ładnych opakowań ;p hihi.

Bardzo dużo mojej kolorówki to SHISEIDO Maquillage. Unikam europejskiego Shiseido. Uciekajcie od tej imitacji prawdziwego JAPOŃSKIEGO . Nasze SHISEIDO to takie PRAWIE SHISEIDO. Jak wszyscy wiemy - prawie robi wielką różnicę. Cena tego PRAWIE jest jednak horendalna jak na nasze biedne europejskie portfele - ale europejska jakość jest geometrycznie NIEproporcjonalna . 

Nasze Shiseido nie oferuje linii Maquillage. Linii z górnej półki - eleganckiej, pięknej , wyrafinowanej. Bez nachalnego Barbiowania tylko subtelne Azjatyckie piękno w wersji make-up no make-up. Klasa sama w sobie. Wszystko co mam z Maquillage wzbudza we mnie zachwyt za każdym razem kiedy na niego patrzę, kiedy go używam czuję uniesienie , po umalowaniu - ekstazę :p 

Hasło "FEMINNIN ONNA" ( kobieca dziewczyna) jest idealne . Kwintesencja efektu Maquillage.



Moim zdecydowanym ulubieńcem jest róż do policzków w kamieniu. Pokazywałam i wychwalałam go wiele razy i zdania nie zmienię ;p Jest bardzo trwały - przez cały dzień nie ma opcji "zjadania koloru" plus daje piękne delikatne wykończenie lekko muśniętej brzoskwinki :) Drobinki rozświetlające są tu w wersji mikro - nie widać ich praktycznie na twarzy.



Pomadka. Taka sobie ooo błysKOTKA ;) W środku coś pomiędzy błyszczykiem a szminką. Nie daje matu, daje mokre wykończenie, ale bez tłustości błyszczyka. Praktycznie nie czuć jej na ustach. Usta pomalowane nią są jędrne . Efekt nawilżenia utrzymuje się nawet po "zjedzeniu" pomadki, co daje efekt podwójnego oszustwa ;) Czytaj - kolor ust nadal jest podbity ;p.



Baza pod makijaż. Długo nie rozumiałam po co to w ogóle jest? Zastanawiałam się i omijałam szerokim łukiem ;p , ale w końcu kupiłam ;p Uległam eleganckiemu opakowaniu, które dzięki błyszczącej mozaice pasowało mi do reszty ;p hahaha opowiadałam Wam o moim zboczeniu <lubię kiedy coś jest serią ;p> przy okazji innego posta :D. Kupiłam i oszalałam z zachwytu! Lekka brzoskwiniowo-mleczna konsystencja wchłania się niemal natychmiast delikatnie wygładzając i matując twarz z lekkim efektem rozjaśnienia cery. SPF 25 + PA+++ ( o tak stosuję bazę jako dodatkową ochronę przeciwsłoneczną :) . BB naprawdę lepiej i dłużej trzyma się na skórze :).  I to łopakowanie :D.



Korektor pod oczy to niestety u mnie przykry obowiązek ;(. Mało śpię i dużo pracuje a pod oczyma mam bibułkę, więc każde zmęczenie widać u mnie gołym okiem. Kilka dni temu jak przyszłam nieumalowana to kilka osób w pracy zapytało mnie czy płakałam xD . O mamo... Normalnie deprecha xD . Moim ulubieńcem i faworytem w tej materii jest NIESTETY!!! Wycofany już SALMON CORETOR ZE SKINFOOD, polecała go nawet KatOsu  w jednym ze swoich filmików i przyznam szczerze, że zakupiłam pod jej wpływem ;p  w ogóle nie żałuję :D hahaha.


BB to tylko SKIN79 VIP GOLD , to jest u mnie niezmienne , testowałam już naprawdę dużo BB i zawsze znalazłam jakieś "ale". Tylko VIP Gold i Hot Pink zapewniają mojej skórze idealne dopasowanie bez efektu maski. Jak dla mnie krycie - niezbyt silne bez efektu maski, ale na tyle wystarczające, że koloryt wyrównany i wszelkie przebarwienia ukryte z lekkim prześwitem prawdziwej faktury skóry jest idealne :) Zmartwiłam się ostatnio wiadomością, że upgrejdowano kolor ;/ boję się co to będzieeee.... Na szczęście wydajność jest ogromna i po 1,5 roku codziennego użytkowania zdenkowałam dopiero duże opakowanie :).


Tusz do rzęs to od pół roku dla mnie tylko FASIO. Najczerniejsza czerń, trwałość taka, że po zaschnięciu w ciągu 3s może zmyć go tylko bomba atomowa xD . Ta trwałość to plus i minus - często jak nie mam porządnych atrybutów małego myjacza trafia mnie z tym szlag ... , ale muszę przyznać, że żadne łzawienie , deszcze itp. atmosferyczne nieprzyjemności mi nie grożą :D - FASIO NA KAŻDĄ POGODĘ ( ale w tym wypadku kiedy Heidi Klum zanurzyłaby się do wody z fasio na rzęsach guzik by to dało xD - wiem próbowałam hahahaha ) . Ostatnio wyszła nowa CZERWONA wersja. Nazywam ją ANATOMIC bo jest doskonale wyważona i wyprofilowana :) . Jak dla mnie innowacyjna maskara :) . FASIO ma jeszcze to do siebie, że idealnie rozdziela rzęsy i daje efekt firanki bez pajęczych nóg. Nie wierzycie mi w skuteczność? Kumpela w pracy kazała mi ostatnio zamówić 3 opakowania - dla Siebie , dla swojej mamy i teściowej ( miesiąc wcześniej też brała 3 :D


Rozświetlacz . SKIN79 Diamond Star Glow Ball Powder nie na darmo jest przyrównywany do meteorytów Guerlain ( co nie znaczy, że sobie nie walnę takiej spadającej gwiazdeczki ;p ) . Pięknie wygląda na toaletce i pięknie wygląda na twarzy :D . Daje ładną subtelną grę światła na policzkach bez efektu szopa pracza :D . Do tego muszę przyznać, że jest trwały i daje radę przez cały dzień;)


Eyeliner - śmiejta się śmiejta :D Może wygląda niepozornie jak zabaweczka, ale to jest naprawdę MAGIC make-up :) . Dziecinna łatwość w obsłudze z japońską precyzją kaligrafii :) Kreski wychodzą nim przepiękne, płynne równe , bez większego wysiłku :). Pigmentacja bardzo dobra , a trwałość jeszcze lepsza ( coś jak FASIO w wersji eyeliner :D 


Cieni używam naprawdę rzadko. Moje ulubione to z całą pewnością czekolady Too Faced a na ich czele wysuwa się SWEET PEACH o przepięknym brzoskwiniowym zapachu i jeszcze piękniejszych kolorach :D . Uwielbiam ją :D Nie sądziłam , że odcienie pomarańczów skradną moje serce, a jednak
 :D 



Jak widzicie moje pędzle to ZOEVA rose golden luxury set vol.3 , ale jeżeli chcecie znać moja okrutną opinię to nie jest to do końca udana kompozycja - wyglądają przepięknie to fakt, ale sam zestaw NIE MA PODSTAWOWEGO PĘDZLA DO RÓŻU czyli popularnej 127-emki , nie posiadam takiego pędzla nadal i radzę sobie pędzlem do pudru mineralnego, który jednak jest zbyt zbity. Pięknie wygląda to fakt , ale kurna muszę kupić wreszcie ten pędzel do różu bo mnie szlag trafia xD

Na koniec pokaże Wam moje najnowsze kosmetyczne nabytki , które jeszcze nie miały debiutu na tym blogu :D. Mam słabość do limitowanych edycji :D . Mam też słabość do Czarodziejki z Księżyca xD ( bo ja w poprzednim wcieleniu byłam Usagi Tsukino xD hahah :D . Przez to, że Candymona swoim boxem dla mnie rozbudziła moją kolekcjonerską żyłkę nakupiłam już coś z kolekcji BANDAI poświęconej 20-letniej rocznicy Sailorki :D . Pierwszy był eyeliner , który mnie MEGA zaskoczył swoją ZAJEBISTOŚCIĄ , a teraz kupiłam przeuroczy RÓŻYK :D ( nie używałam jeszcze, bo mi go szkoda xD , zakupiłam jeszcze szminencję , która jeszcze do mnie leci , ale na liście jest wszystko z tej serii ;p . Sukcesywnie będę pokazywać Wam ;).





Uległam też limitce Missha - FINE LINE FRIENDS :D i mam już uroczą paletkę z kaczuszką :D i 2 tusze do rzęs xD hahahaha , no ale czy to nie jest kawai?







Mój makijaż jest dość skromny , tak naprawdę nie czuję się pewnie w tej dziedzinie. Wolę pielęgnację. Rano mam 5 min na umalowanie się więc raczej szaleństwa w tej materii u mnie NIE MA NIE BYŁO I NIE BĘDZIE , nie twierdzę, że jestem totalnym beztaleńciem, ale uważam, że praktyka czyni mistrza , a ja nie ma za bardzo czasu na doskonalenie rzemiosła, boję się też przedobrzyć. 


Pomysłodawcą wyzwania jest TRUSTED COSMETICS :) 



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

piątek, 12 sierpnia 2016

OPRÓŻNIAMY NASZE KOSMETYCZKI #2 - kosmetyki do pielęgnacji twarzy ;) 10 kroków koreańskiej pielęgnacji w wersji INTERENDO :D


Zapewne dla nikogo szokiem nie będzie,że moja pielęgnacja wygląda podobnie tak jak powyżej, aczkolwiek  przyznaję, że NIE przestrzegam dwóch punktów z powyższych , albo w sumie raczej są u mnie zmodyfikowane ;p . Z biegiem czasu każdy ma swoje metody i wypracowuje własny system.
Mam Azjatozajawkę już dłuższy czas i musicie wiedzieć, że moja pielęgnacja to proces MEGA dynamiczny.  Oznacza to , że po zdenkowaniu RZADKO kiedy wracam do tego samego produktu , pomimo tego że jest SZALENIE dobry. Nie jest to raczej moja złośliwość ani przekora, tylko ŁAKOMSTWO ;p.



Nie umiem tego inaczej nazwać - jestem jak POCKEMON GO - pojawia się na GPSie jakiś nowy pockemon- azjatyk i jak leming muszę skiknąć po niego , żeby zdobyć jakieś  combo :D . A jak już złapię mojego ukochanego Hello-czu ;p to się cieszę jak szalona :D .


Mam jednak kilka swoich Hello-chu i będę strzec je i stosować jak skarby :D i na pewno to tu podkreślę, które skarbeńki są moimi osobistymi słodziaczkami :D . Prawdę mówiąc powinnam tego posta napisać już dawno , ale miałam wrażenie, że ten temat jest tak oklepany, że aż wyczerpany do cna i tylko bym się powtarzała , ale no cóż wyzwanie dało mi małego kopa w mój leniwy zadek ( bardziej rozmiarów Beyonce ;p  - i pewnie dlatego tak ciężko mi go ruszyć bo ciężki :D.

W skrócie mogę powiedzieć tyle, że całość systemu  jest BARDZO SKUTECZNA.
Mówię to z perspektywy kogoś kto jest w tym systematyczny, stosuje ją już hmm... tak , żeby nie skłamać ponad 2 lata? i nie boi się modyfikować zabawy - nikt przecież nie powiedział , że trzeba być wiernym jednej marce ( zresztą każda Koreanka powie Wam, że coś takiego nie istnieje :D - tylko świnia nie zmienia zdania :D 



1. Ogladając posty innych dziewczyn, które wzięły udział w wyzwaniu ( jak wchodziłam na stronkę trusted to było ich bagatela 74 ) uderzyło mnie, że bardzo mało osób używa olejów do demakijażu. Sama kiedy czytam komentarze pod postami , w których piszę o olejach często boicie się testowania z obawy, że ZAPCHA SKÓRĘ. 


Ok. Żeby wszystko było jasne - Cioteczka Interendo ma chimerną skórę z tendencją do zakórniczenia, codziennie wali na swój ryjek tonę kosmetyków w tym krem BB , który pływa w silikonach i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że OLEJE znacząco poprawiły kondycję mojej skóry - przestałam się męczyć z zaskórnikami w miejscach gdzie robił mi się trądzik kosmetyczny. Aktualnie dzięki swojemu uporowi maniaczki praktycznie udało mi się zminimalizować wągro-zmorę :D . Tylko mój nochalek jest toporny :D i z nim walczę czasem mechanicznie ;p, ale do reszty twarzoczaszki nie mam zastrzeżeń :D

Żeby było śmiesznie - co bardzoooo mnie zdziwiło - totalnie nie mogę się czepnąć nawet tych , które mają w składzie MINERAL OIL - najbardziej nowoczesne aktualnie hiciorskie warianty oleji czyli BALSAMY do demakijażu to właśnie MINERAL OIL w wersji stałej :) - ostatnio  ubóstwiam je :D, bo nie ma opcji, żeby się wylały i zafajdały torebkę :D


Poniżej przedstawiam Wam stadko moich ulubieńców w bardzo okrojonej wersji - tylko te, które aktualnie denkuję


DHC deep cleansing Oil :) To jest bardzo dobry produkt a wręcz perełka na tle innych Azjatyków - całkowicie na bazie naturalnych składników z dominacją oliwy z oliwek, która jest wyczuwalna nawet w zapachu ( co mnie osobiście irytuje, bo po nałożeniu na twarz czuję się jak sos do sałatek knor) ,  ale nie da się ukryć, ze stosowanie go nie daje absolutnie żadnych ubocznych skutków .


Jako , że nie lubię zapachu DHC mieszam go z innym cudeńkiem o zapaszku dumnej limonki :D . Nowość na Polskim Rynku - THE SKIN ( można kupić w JUUI.PL ) , ma w składzie niestety mineral oil , ale po wymieszaniu pompka do pompki z DHC daje unikalny produkt :) . Cala seria THE SKIN RAPHA pachnie limonką :) . Fani energetycznego cytrusa będą w niebo wzięci :D ( patrz ja :p) 


Banila co. Clean it ZERO kupiłam pod wpływem Charlotte ;) . Balsam ma lekko landrynkowaty zapach i ubóstwiam go za konsystencję, która póki jest  w słoiczku jest stałą, a pod wpływem dotyku rąk i masażu topi się jak czekolada :D . Oleje w kremie mają jedną dobrą rzecz , której nie mają dla mnie płynne - kiedy nakładam do demakijażu oka , któryś z nich nie mam efektu mlecznej szyby przed oczami :)


FRESH LIMESHERBET CLEANSER ze SKIN79 podobnie jak  olej THE SKIN pachnie limonką ;D używam go w pracy :D zapaszek mnie czaruje ;D


Jeżeli chodzi o demakijaż oka to jestem wierna Bifeście - tylko ona radzi sobie z wodoodpornościa FASIO :D do tego nie podrażnia moich wrażliwych oczu i zostawia lekką nawilżającą nieco tłustą warstewkę ochronną w delikatnych miejscach oczu :) 



2. Trochę mnie śmieszy określenie kosmetyk na bazie wody :D  czytajcie - pianka lub żel do twarzy :D , choć zdarzają się wariacje w tej dziedzinie jak chociażby Canadian Clay Pore Cleanser z Neogen :D . Negoenu ostatnio u mnie pełno i w ogóle nie żałuję :D . Kocham, ubóstwiam i przeżywam nową fascynację kosmetykami :D .

Canadian Pore Cleanser ma konsystencję białej pasty , to produkt na bazie glinki, który można stosować na dwa sposoby - albo jako myjacz do twarzy albo jako maseczkę.  Skóra po nim jet oczyszczona na maksa :D pory obczyszczone i domknięte ;3


Jeżeli chodzi o mnie i klasyczne mycie twarzyszcza to jestem fanką pianek :D Pianka to dla mnie produkt idealny - miękki obłoczek otulający twarz :D . Najbardziej lubię tę , które są od razu gotowe - czytaj naciskam pompkę i jest biała beza ;D . Tu znowu moja fascynacja Neogen :D . Na dnie pływają liście herbaty i żurawina :D Kocham je na zabój ;D Widziałam jeszcze inne wersje ;p na pewno będą moje ;p A co :D


Przeżywam ostatnio dziką fascynację <WIBRATOREM NA TWARZY> czyli soniczną szczoteczką FOREO LUNA MINI. Od czasu kiedy ją mam zastanawiam się jak żyłam kiedy jej nie miałam :D Całość trwa 2 minuty  w sumie 4 sygnały na podzieloną strefę twarzy a ja odkryłam , że łapię się na tym, że po skończeniu raz odpalam drugi takie to masowanko jest przyjemne ;p . Mało tego xD Ostatnio używam jej nie tylko do mycia pianką ale i kiedy nakładam olej ;p Wrażenia bezcenne :D


Moje oczyszczanie twarzy jest naprawdę trzy etapowe - na koniec myję twarz wacikiem z cleansing water ROSE oczywiście z NEOGEN xD ,  na dnie pływają płatki róży ma piękny delikatny zapach różany , bardzo bardzooo dobry produkt - można go stosować nawet do demakijażu oka i też radzi sobie z opornością FASIO :D . 



3. Peelingowanie przeżywa ostatnio u mnie APOGEUM. Jakiś czas temu dowiedziałam się , że istnieje coś takiego jak wieloetapowe peelingowanie xD  i ostatnio gorąco i namiętnie je na sobie testuję ;D haha , ale o tym kiedy indziej ;p

Bardzo polubiłam się BIO-PEELEM z NEOGEN ( normalnie wiem szok xD ) Mam wersję z cytryną i winogronem. Mimo jednak mojej miłości ku witaminie C , wersja WINE kupiła mnie swoim rewelacyjnym SOCZYSTYM zapachem :D . Naprawdę ma się ochotę  zjeść go :D . 



Wacik ma dwie strony - jedną taką ooo w kółeczka i koi skórę po działaniu siateczki peelingującej. 


MARVEL WHITE ZERO BLACKHEAD Z GINVERA to mój ulubiony peeling enzymatyczny :) Nic tak pięknie nie usuwa i DOMYKA pory jak właśnie ten maluch z zieloną herbatą i shiso :D



4. Wiecie , jeżeli o mnie chodzi to nie za bardzo lubię TONIZACJĘ, zamieniam ten podpunkt na LOTIONOWANIE ;p jak po cichu nazywam go ;p . Czemu? Tak naprawdę głównym sekretem pięknej cery jest NAWILŻANIE :) .  Staram się nawilżać swoją skórę kiedy tylko mogę ;p  . Niekwestionowanym królem nawilżenia jest lotion z Hada Labo. Nie spotkałam się z lepszym produktem do nawilżenia - wystarczy nałożyć KROPELKĘ na LEKKO wilgotną twarz , a cząsteczki hialuronu w nim zawarte spęcznieją i dadą efekt <WOW-NAWILŻENIA> w sekundę :D . Wydajność - KOSMICZNA. 


Teraz jednak kiedy jest lato , moja skóra potrzebuje podwójnego kopa nawilżenia , zwłaszcza , że mam skórę z gatunku suchej.  Uwielbiam Norel - POLSKĄ MARKĘ! i delektuje się jej nowym dzieckiem w mojej kolekcji PROFILLER z aktywatorem hialuronu :D . Muszę powiedzieć, że moja skóra tak go lubi, że idealnie współgra nawet z makijażem ;p 



5. Jeżeli chodzi o esencje czyli bardzo lekki wodnisty produkt przygotowujący skórę do wchłaniania kosmetyków pielęgnacyjnych jestem wierna esencjom drożdżowym - kończy mi się aktualnie opakowanie 94,5 % esencji drożdżowej z Mizon i jestem z niej bardzo, ale to bardzo zadowolona ,  w swojej skuteczności - przyspiesza regenerację naskórka jest moim zdaniem dużo lepsza od legendarnej esencji z Missha Time Revolution .


6. Uuu.... Ampułki i koncentraty.

Moi mili Państwo przedstawiam Wam produkt , który odmieni życie Waszych przebarwień na skórze - czytaj zeżre je w jedną noc ( oczywiście jeżeli nie są zbyt intensywne ;p inaczej zabiera mu to trochę więcej czasu ;) SERUM FRESH JUICED VITAMIN DROP z witaminą C wiedziałam, że jest wyjątkowe po jednym użyciu. Ni to woda ni to olej , ale bez dwóch faz , w konsystencji niby olej , ale po nałożeniu na twarz skóra wypija go ja wodę nie zostawiając grama tłuszczu. W kontakcie z skórą czuć ciepło. Mam wrażenie, że jest tym intensywniejsze im więcej przebarwień musi zeżreć. To serum przepięknie wyrównało mi koloryt cery . Kiedy mam przebarwienie po kosmicie i nałożę kropelkę na noc w tym miejscu rano praktycznie nie ma śladu.  Pokuszę się tu o stwierdzenie , że jest to produkt na miarę 21- wieku . Zaczęłam denkować już 3 opakowanie i nie sądzę, żebym wymieniła ten preparat na inny!


A tu oczywiście ślimak ;D Ślimak pokazał mi już rogi dawno i testuję go w różnych kompilacjach i wariacjach . Ślimak ślimakowi nierówny czytaj. zawartość ślimaka w ślimaku jest różna i trzeba naprawdę się naszukać żeby znaleźć swojego ukochanego ślimaka. Akurat denkuje Mizona, ale szczerze mówiąc NIJAK się ma do swojego brata SNAIL NUTRITION ze SKIN79, który NIESTETY, ale został WYCOFANY!!!!!! Skandal normalnie ;/



7. W moim wypadku maseczka w płachcie musi być zabawna :D Uwielbiam i chętniej stosuję takie, które mają zabawne graficzki :D Nie żałuję sobie maseczek :D stosuję je gorąco i namiętnie :D . Zależnie od mojego nastroju i humoru - nawilżające- anty-age- rozjaśniające itp. co mi w duszy gra albo co moja ręka wyciągnie ze zbiorów ;D hahah ;D




8. Krem pod oczy to u mnie obiekt z cyklu <SZUKAM KAMIENIA FILOZOFICZNEGO> . Szukam, szukam i nie mogę nadal znaleźć. Zmieniam kremy pod oczy jak rękawiczki i ciągle jestem niezadowolona do końca ,ale sądzę, że jest to efekt po prostu tego, że JEDNAK SIĘ STARZEJĘ xD . Cienie pod oczami i skóra bibułka to masakra ;p Kiedyś tego nie było hahaha. 


PINK ENERGY EYE GEL to powiem Wam szczerze, produkt z cyklu bardziej bajer niż robi cokolwiek xD. Ma bardzo ciekawą metalową końcówkę , ale sam produkt wewnątrz budzi we mnie mieszane uczucia . Czemu? Bo to produkt dla mnie obojętny zarówno dla skóry jak i działania ;D Ale lubię posmyrać sobie nim oczka ;D ,bo trzy metalowe kulki na końcu przyjemnie chłodzą ;p.


Po smyranku nakładam bardziej treściwy produkt - aktualnie Snail Secret z tianDe . Uważam z ręką na sercu , że nie ma lepszych produktów niż te ze śluzem ślimaka - dlatego naprawdę warto stosować je pod oczy. Ten jest zaskakujący nawet w swojej konsystencji - ciągnięcie się jak karmel :D 




9. to jest pod punkt, który u mnie wygląda inaczej. Nie lubię maseczek na noc. Starałam się do nich przekonać wierzcie mi , ale przy moim wierceniu dupskiem w nocy w efekcie kończyło się na tym, że wszystko dookoła było wyfajdane plus moja twarz miała grono obcych , a tego nie znoszę ;p

Zamiast tego na noc stosuję kremy , ale bardziej lubię te , które mają lekką żelową konsystencję i szybko się wchłaniają.


Ostatnio takim <BOGIEM NAWILŻENIA> jest dla mnie Aloesowy "krem" Z COSRX . Ma bardzo lekką żelową konsystencję i przepięknie koi i nawilża skórę :)


Jedynym "treściwszym" kremem , do którego udało mi się przekonać w całym moim żywocie jest Face-lifting cream z BIO-ESSENCE . Nie na darmo zasłużył na bycie bestsellerem sprzedażowym. Go trzeba na sobie poczuć - efekt napinania jest wyczuwalny na skórze praktycznie od razu. W zestawie jest nawet miareczka do mierzenia efektu napinania ;D .


Oooo ten mały niebieski kosmita z Dear Klairs to moja najnowsza zdobycz :D Kocham go za kolorek :D Widział ktoś takiego Aliena? hahaha :D  jednak oprócz kolorku nie można mu odmówić skuteczności :D. 

10. Filtrowanie twarzy to dla mnie podstawa. Kiedyś uważałam , że opalenizna to synonim piękna, dzisiaj uważam, że to synonim raka skóry i zmarszczek . Promienie UV uszkadzają włókna kolagenowe i efekty tych zniszczeń widać w późniejszym czasie . Po tym jak napatrzyłam się piękne jędrne buźki bimajo ( kobiety bez wieku) sama zapragnęłam mieć taką po 40-stce ;p hahaha. Dlatego niezaleznie od pory roku nie wychodzę bez filtra na twarzy :D .

Najbardziej lubię tę ze słowem "GEL" czemu? Bo to są filtry chemiczne, które nie bielą i nie zapychają mojej skóry, do tego mam wrażenie , że ją lekko nawilżają w przeciwieństwie do mineralnych , które ją mocno przesuszały .


Ostatnio SKIN79 zaproponował nowy produkt, który całkiem przypadł mi do gustu :D . Lubię go za jego minimalistyczne opakowanie :p


DHC z limitowanej edycji z Alicją  w Krainie Czarów też lubię za opakowanie hahahah :D . Kobieta przekorną przecherą jest :D .

Tyle w telegraficznym skrócie :D


Pomysłodawcą wyzwania jest TRUSTED COSMETICS :) 






LIFE IS BETTER WITH THE CAT!