KOBIETA ZEPSUTA PACZEK OD BERDEVER NIGDY NIE MA DOŚĆ ;D - NOWOŚCI AZJATYCKIE U MNIE :)



Tak wiem co mówiłam xD - że mam bana od nowego roku. Hahaha kłamałam ;p - tylko świnia nie zmienia zdania xD . 

Tytułowy nagłówek zrodził się jakiś czas temu kiedy kładłam się spać i doznałam olśnienia ;p xD ( Berdever później napisała, że boi się moich olśnień xD - w sumie nic dziwnego ja też się siebie boję xD szczególnie rano jak wstanę - creepyyy xD. 

"Kobieta zepsuta paczek od Berdever nigdy nie ma dość" to taka moja własna parafraza powiedzionka, które w wersji oryginalnej brzmi " Kobieta zepsuta to taka, której mężczyźni nigdy nie mają dość" xD ( no ale mój chop ma często mnie dość więc raczej hasła w oryginalnej wersji się NIE trzymam ;p ) 

Zabawa w rymowankę wzięła się stąd, że Berdever na swoim fp ogłosiła konkurs na hasło reklamowe swojego sklepiku, w którym do wygrania jest cusik z nowej luksusowej linii maquillage Shiseido i zestaw maseczek hada labo. Szczerze zachęcam Was do udziału bo nagroda jest warta świeczki - zwłaszcza jak przeczytacie mojego posta , bo zaprezentuję Wam genialny róż z tej właśnie linii - maquillage Shiseido :) - konkursik dostępny just TU! zgłaszać się można do 31 stycznia :) WALCZCIE JAK Hello Kitty xD ( chciałam napisać jak Tygrysy ale stwierdziłam, że Hello Kitty będzie bardziej obrazowo ;p i dramatycznie haha )


Nie myślcie sobie, że obyło się bez Berdeverowych bonusów :p - oj ona mnie rozpieszcza ;p . Ślubuję Ci Berdever dozgonne zakupy w Twoim sklepiku xD haha ( sprzedałam duszę Blond diabłu :D 

Jak widzicie szaleństwo Hello-worldu trwa :D. Aga przechodzi samą siebie bo ja nie wiem skąd ona bierze te wszystkie pomysłowe i przydatne gadżeciki xD . 

Mamy tu więc:

- praktyczne zamykane na zipa saszetki ( na rysunku pokazano, że na kosmetyki ;p ) , na pewno się z Wami podzielę moimi skarbami ;p bo są rewelacyjne a w opakowaniu ich całkiem sporo ^^

P.S. Widzicię tę różową wstążałkę? Łona jest magiczna :p a fb Berdever nawet jest filmik jak ją się składa  hahaha ( już się martwiłam że takiej nie dostanę a tu nooo proszę NIESPODZIANKA ;D

-przepyszne kuleczki podobne do naszych pianek "Jojo" przy czym te mają w środku zieloną herbatę <yummy!> uzależniłam się od słodyczy z zieloną herbatą ;p to co widzicie to totalne resztki xD bardzo walczyłam ze sobą, żeby zostawić cokolwiek do zdjęcia xD 



- worki foliowe z Hello Kitty ( ta duuuziiiaaa truskawka :)
- zakładeczki z Hellołaskiem ( uwielbiam je! ^^)
-siateczka do pianki ( taaakkk Kinga to dla Ciebie ;D w końcu obiecałam ;)


-Moje ukochane Melty Kiss ( ojej... ja płaczę jak pomyślę jak szybko je zjadłam xD
- przepyszne ciasteczka z koalą :D ( one są takie jakby nadmuchane a w środku jest czekoladka :D
- Opakowanie z Hello Kitty to coś czego na początku nie mogłam rozkminić, bo myślałam że to nasiona warzyw xD, ale jak odwróciłam to zobaczyłam, na rysunku, że to dodatki do onigiri ;p w sensie dodatki smakowe do kulek ryżowych ( ciekawe...)


- coś co mnie wzruszyło czyli śliczna kopertka w akity z naklejeczką "thank you". Wewnątrz były Atruowe próbeczki ;p ( znam taką jedną Rudą fankę Akit :D


No i mój osobisty hicior ,  a wręcz skryte marzenie - oryginalny japoński papier origami ;p ( tak tak ta Hello Kitty to wytężony efekt pracy z youtubem ;p , ale jestem z niej dumna :D haha moja Ci Hello-gami :D


Jak zwykle bardzo Dziękuję za Berdever za cudowną niespodziankę ;D ;***

Przechodząc do moich zakupów. Tym razem postawiłam na włosy:) i nowość w ofercie Berdever a więc kolorówkę :) 

O klasycznej wcierce Kaminomoto A nie będę się rozwodzić. To jest moje kolejne opakowanie , więc kolejny zakup mówi samo przez siebie. Byłam za to bardzo ciekawa innej wcierki tej firmy, czyli Ladies EX, która jest skierowana typowo dla kobiet ( zresztą kolorki to potwierdzają ;p


Na razie nie mogę za dużo powiedzieć na jej temat , bo zwyczajnie jeszcze z niej  nie korzystałam, bo wcieram klasyczne A. Na pierwszy rzut oka podoba mi się opakowanie z dozowniczkiem ( w klasycznym jest szklana butelka z korkiem podobnym do naszego Jantaru - więc po prostu podważam korek i przelewam do atomizera) . Trochę drażni mnie to, że plastik jest niesamowicie twardy i nie mogę zobaczyć ile jest ubytku przy stosowaniu. Objętościowo mamy tutaj 150ml ,w klasycznym A 200ml.


Składnikami aktywnymi są:


Szczerze mówiąc po zielonym Kaminomoto mam w stosunku do Ladies dość duże wymagania, no ale zobaczymy ;p

Wśród moich zakupów nie mogło zabraknąć oczywiście szamponu i odżywki z Kaminomoto medicated. Kupiłam je w zestawie razem z wcierką, bo cena nawet bez promocji jest niższa i zakup bardzo się opłaca :) . To co bardzo lubię w Japońskich kosmetykach to to, że nawet te zwykłe butelki, zawsze są opakowane "anatomicznie" dopasowaną do nich folią z wypukłą krzykliwą naklejką ;D. Uwielbiam to ;D. Zawsze mam pewność, ze nikt nie macał przede mną i nie używał.



Ich też jeszcze nie używałam ;p Czekają grzecznie w kolejce aż zdenkuje "europejskie" włosoprodukty , a to u mnie idzie dość szybko ;p jestem lekko włoso-zboczona.


Dochodzę do dwóch produktów, które bardzo chcę Wam polecić i którymi jestem zachwycona :) czyli do tuszu firmy Kose - Fasio i różu Shiseido :)


Na wstępie musicie wiedzieć o tuszach Azjatyckich dwie rzeczy. Po pierwsze te produkty z uwagi na wysoką wilgotność klimatu w Azji z reguły są WODOODPORNE i to nie tak jak u nas - że jak walniesz zwykłego micka, albo chluśniesz wodą to od razu oczy pandy, tylko wodoodporne tak, że jak nie masz dobrej dwufazy to prędzej wyrwiesz sobie rzęsy niż zmyjesz tusz. 

Aga dała mi na to radę i faktycznie działa - namoczony wacik przykłada się chwilkę do oka ( NIE TRĄC OKA W TYM CZASIE ) i pozwala, żeby rzęsy "naciągnęły" płynu i dopiero potem przeciera wacikiem. Zresztą sama poleciła mi swoją ukochaną Bifestę ( pisałam o niej przy okazji światecznego Haulu) i faktycznie nie ma sobie równych w tej materii ( oleje też dobrze zmywają tusze, ale ja za bardzo nie przepadam za demakijażem oka olejami, bo mam nieprzyjemne uczucie mgły i oczy mi trochę łzawią). Do tego Bifesta nie podrażnia oczu nawet jak się do nich dostanie i dla mnie jest o niebo lepsza niż cała rzesza micków, po których płaczę ;p . 


Po drugie Azjatyckie tusze są stosunkowo "ciężkie". Co to oznacza. U nas panuje błędny mit, że Azjatki mają piękne, bujne, gęste, długie, czarne ... i mogę tak pisać psalmy o Azjatyckich rzęsach. 

Tymczasem rzeczywistość jest dla Azjatek okrutna. Mają bardzo rzadkie i badziewne rzęsy , podobnie jak i brwi... ( popatrzcie po ilości produktów "sztucznych" rzęs lub filmiki makijażowych góru Azjatek np. Pony, która ZAWSZE dokleja w swoich filmikach sztuczne rzęsy. Zresztą to jest właśnie jedna z przyczyn czemu Azjatki lubią tak bardzo eyelinery - żeby  oszukać optycznie przeciwnika hahaha ;).

Do czego zmierzam. Bałam się, że Fasio będzie pełen "kłaczków" a ja nie znoszę kłaczków... Kłaczki mają dodać właśnie tej objętości , a na moich długich "sterydowych" rzęsach ( które z uporem maniaczki codziennie szprycuję long 4 lashes, choć aktualnie zdradzam longa z Bodetko ;p ) dają efekt obleśnych "pajęczych nóg". Zapytałam więc na starcie Berdever czy fasio czasem nie ma tych potwornych "kłaczków", ale zapewniła mnie, że nie i faktycznie ;p Fasio jest czyste ;p


Co do samego Fasio - Berdever w swojej ofercie ma kilka tuszy z tej rodziny do wyboru, nie powiem Wam dokładnie, który wybrałam, bo mają bardzo podobne opakowania xD , w ramach wskazówki powiem tyle, że wybrałam ten, pod którym Aga napisała, że jest jej ulubionym xD . Zapewne skuszę się na wszystkie Fasio z oferty Berdever ;p - lubię mieć "szerokie horyzonty" , bo tusz faktycznie ma w sobie to coś i pazura :D . Uwielbiam go przede wszystkim właśnie za tę trwałość - nawet jak zdarzy Wam się zapomnienie i będziecie trzeć oko to nie rozmaże się, a zostanie na miejscu, no i ta głęboka czerń. Najczarniejsza czerń jaką widziałam w tuszach. Bardzo ładnie podkreśla nawet najmniejsze rzęski na dolnej powiecie , zresztą zobaczcie u mnie :p. Podobało mi się w nim też, że przychodzi zaplombowany w takim srebrnym foliowym opakowaniu z rysunkiem szczoteczki i też nie dostaję macanego produktu co często (niestety...) zdarza się u nas. Z tym tuszem zdradziłam mój ukochany Vollume Million Lashes So Coutre Loreala i było warto. Choć na początku nie mogłam się przekonać do klasycznej szczoteczki - zdecydowanie wolę silikonowe.

Minusy? Myślę, że właśnie jego trwałość choć jest jego ogromnym atutem jest też jego minusem. Jak zaschnie, a robi to stosunkowo szybko, nie liczcie na poprawki xD bo rzęsy robią się sztywne jak drut xD . No i jak umażecie twarz gdzieś przy okazji malowania ( miałam taką kropkę na nosie ;p ) to prędzej zedrzecie sobie skórę z niż usuniecie Fasio ;p - trochę śmiesznie to w pracy wyglądało bo wszyscy pytali mnie "co mi się na nosie stało" xD. Niemniej jeżeli często łzawią Wam oczy - rewelacja, nie ma opcji , żeby look się zepsuł.


Uuuu.... teraz normalnie ciarki przeszły mi po grzbiecie bo muszę opowiedzieć o moim make-upowym odkryciu wszechczasów czyli o różu w kamieniu Maquillage Shiseido kolor RD100. Nawet nie wiecie ile fotek mu napstrykałam, żeby choć odrobinę zbliżyć się do rzeczywistego piękna i precyzji wykonania opakowania . Oczywiście nie wyszło mi xD No ale cóż ... Nie umiem robić zdjęć, ani nie mam dobrego sprzętu ;(( . Z talentem rodzimy się lub nie.


Azjatki bardzo lubią makijaż w stylu "la no make-up look" , czyli po prostu makijaż bez makijażu , taki, który ma nas odmłodzić, wysubtelnić nasze rysy i podkręcić dziewczęcy blask. Osobiście sama lubię tak wyglądać. Co za dużo to niezdrowo. Choć uważam, że na większe wyjścia i okazję można poszaleć ;). 


Maquillage, jest zapakowany w złotą kasetkę. Ona naprawdę jest piękna , sam jej widok pieści moje zmysły, a na toaletce wygląda jak Gwiazda :D. W środku mamy oczywiście całkiem spore lusterko i rewelacyjny miękki pędzelek aplikatorek. Pędzelek jest idealny dla takich osób jak ja ;p czyli - NIE MAJĄCYCH WŁASNEJ KOLEKCJI PĘDZLI ;p


Pędzel zdziwił mnie również tym, że z drugiej strony posiada gąbeczkę - myślę, że używa się jej do aplikacji , a pędzel do blendowania. Pędzel jest bardzo dobrej jakości - delikatny, precyzyjny, bardzo dobrze spełnia swoją funkcję. Kasetka jest na tyle pojemna, że wewnątrz "nie majta" po całym opakowaniu, a posiada swój własny plastikowy stelażyk, który się wyjmuje. Bardzo dobre rozwiązanie zwłaszcza jak wsadzi się róż do torebki gdzie wszystko raczej fruwa w powietrzu ;p

Zwróćcie uwagę na  różnicę kulturową w makijażu. w Azji różu nie nakłada się na kości policzkowe tylko z przodu tuż pod okiem. Powiem szczerze, że wygląda to bardzo dobrze nadaje takiej świeżej dziewczęcej "rumianości" i ostatnio właśnie tak aplikuję maquillage :). 


Dotychczas byłam wierna tylko jednemu różowi - Bourjouis kolor 32 D'ambre ore. Czyli stosunkowo mocny miedziany pomarańcz z rozświetlającymi drobinkami. Ten róż robił u mnie za wszystko - za róż, bronzer , a nawet za cień do powiek. Główny problem z moim burżujem był taki, że wystarczyło jedno machnięcie więcej i robiła się ruska lala xD. 


Z maquillagem nie ma takiej opcji. To bardzo delikatny kolor. Bardzo dobrze współpracuje w moją skórą i wygląda naturalnie. Nie mam żadnych problemów z blendowaniem go i nakładaniem - zawsze wygląda tak samo dobrze. Nie zrezygnowałam z mojego burżuja - teraz po prostu robi za bronzer , robotę różu zostawiłam Shiseido - bardzo się oba polubiły i współpracują na moją korzyść <YES!> :D



Maquillage RD 100 to odcienie pomarańczu. Jest jeszcze dostępna wersja różowa, ale są to oczywiście prywatne preferencje. Jeżeli tak jak ja jesteście jasnymi ( oczywiście farbowanymi ;p) blondynkami o niebieskich oczach, które nie są bladziochami to  odcień pomarańczowy jest idealny. Bardzo lubię szminki w odcieniach pomarańczu i nude , nie znoszę różowych i czerwonych ( wyglądam w nich na bardzo przerysowaną...)


W kasetce jest 5 odcieni pomarańczu, bez drobinek rozjaśniających , używam ich wszystkich razem, choć można i osobno - jak kto woli. Na opakowaniu pokazano, w których miejscach poleca się użycie danego odcienia :)



Myślę, że kolory róży w kasetce na zdjęciu powyżej najbardziej odpowiadają tym rzeczywistym. Koci BB to Sanatore Putty w wersji limitowanej ;p Powiem Wam szczerze, że dzisiaj użyłam go pierwszy raz i jestem w szoku jakie on ma megaaaa krycie jak na BB , do tego kolor który wybrała dla mnie Berdever ( o tak dostałam mojego kociaka w prezencie świątecznym od Agi ^^) jest idealny dla mojej cery, choć bałam się, że będzie zbyt pomarańczowy. Sanatore ma jedną wadę, której nie ma mój Vip Gold Skin79 - niestety ale podkreśla suche skórki ;(. 


Na zdjęciu starałam się Wam pokazać jak wygląda różyk na żywo, ale nie wyszło mi tak jak chciałam. Na zdjęciu wygląda na cholernie mocny. Powiem szczerze, że na żywo tego widać. Na żywo idealnie "stapia się" z cerą i nie widać jego granic. Mój aparat i sztuczne światło odebrało mu trochę uroku  ( nie bawiłam się w konturowanie twarzy, na rzęsach mam tylko fasio i właśnie kocie BB Sanatore :) . Nawet nie wiecie jak się nagimnastykowałam, żeby nie straszyć Was swoją twarzą xD  - nooo i nie wyszło hahaha xD



Zachęcam Was do polubienie fb Berdever :) - tam często są promocje na produkty znajdujące się w sklepie i najwięcej pojawia się recenzji kosmetyków znajdujących się w nim :) No i co 100 like dostaje nagrodę ;))



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

Copyright © 2016 interendo , Blogger